czwartek, 5 lutego 2015

ogrodowo: wspomnienia z Chelsea

Photo by nadolnyanna.com & leatelier.pl



Przeglądałam ostatnio zdjęcia do portfolio i wpadły mi w ręce te pierwsze, najważniejsze z Chelsea Flower Show 2010... Wróciły wspomnienia...

Pamiętam ten tłok ludzi, wszechobecną aurę "zachwytu nad", lęk, że nie zdążę wszystkiego obejrzeć, bo przecież zostało już tak mało czasu a wszędzie chcę wszystko dokładnie zobaczyć...
Stałam właśnie przy jednym z prezentowanych ogrodów ("ciekawe, jak skonstruowali ten dach?..."), kiedy ktoś zawołał do mnie po angielsku:
- hej! Zapraszam na teren ogrodu! Z takim aparatem musisz tu być!
(spojrzałam na Canona, "hm.. nie wiedziałam, że on działa jak przepustka" a następnie, kto mnie zaprasza i gdzie). Wołał do mnie sam Ian Baker i zapraszał uchylając barierkę, gdzie? Aż trudno w  to uwierzyć, na teren swojego prezentowanego ogrodu! Tego się nie spodziewałam. Czy to nie niesamowite? Jako j e d y n a  łaziłam sobie jak gdyby nic po konkursowej prezentacji niczym osobisty fotograf Iana  i pstrykałam zdjęcia: to tu, to tam, od strony wody, od kamyczków itd. Na dodatek mogłam z bliska obejrzeć dach, który mnie tak intrygował.
Znowu zaczyna padać gwałtowny deszcz (tak non stop od rana). Znowu słyszę, jak ktoś do mnie woła:
- Padaaa! zapraszamy do nas! Chodź pod dach (łobuzerski śmiech grupki ludzi spod "dachu, który mnie tak zaintrygował").
Nie sposób nie skorzystać z takiej okazji. Podchodzę, witam się ze wszystkimi, toczymy niezobowiązującą dyskusję na temat pogody.

...

Życie potrafi jednak zaskakiwać ;-)

Photo by nadolnyanna.com & leatelier.pl

Photo by nadolnyanna.com & leatelier.pl

Photo by nadolnyanna.com & leatelier.pl

Photo by nadolnyanna.com & leatelier.pl

Photo by nadolnyanna.com & leatelier.pl

Photo by nadolnyanna.com & leatelier.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz