No więc jak to było z tym kranem.
Wiąże się z nim fajna historia :)
Opowiem jak trafił do tego ogrodu (on oraz stare koryto granitowe tu i w kolejnym poście ;)
No więc jak to było z tym kranem.
Wiąże się z nim fajna historia :)
Opowiem jak trafił do tego ogrodu (on oraz stare koryto granitowe tu i w kolejnym poście ;)
Bzy czarne są idealne dla zapracowanych lub niedoświadczonych ogrodników: zniosą cień, słońce, złą glebę, brak pielęgnacji. W zamian oferują piękne ulistnienie, białe baldachowate kwiaty i czarne, błyszczące mocno soczyste owocostany.
Z kwiatów bzu można przygotowywać soki, nalewki, nawet bimber ;)
Owoce zawierają witaminy A, B i C oraz mnóstwo przyswajalnego cukru i potasu. Zawierają flawonoidy, w tym duże ilości rutyny, antocyjany (nadaje ciemny kolor owoców), hiperozyd, izokwercetynę, pektyny, garbniki, kwasy organiczne, lektynę, sole mineralne, olejek eteryczny ... Owoce bzu czarnego wzmacniają również układ odpornościowy (przy grypie i przeziębieniach: działa napotnie), zawarta rutyna wzmacnia naczynia krwionośne.
Zwykle bzy są mylone z lilakami. Podejrzewam, że "robotę zrobił" Pan Mieczysław Fogg swoją piosenką. Osobiście uwielbiam oba te gatunki - są doskonale przystosowane do polskich warunków klimatycznych, odporne na choroby, piękne.