środa, 10 grudnia 2014
Rośliny, które kocham: Eschynantus
Nazwa tej rośliny pozwala mi uwierzyć, że język można jednak złamać ;))
Muszę o niej napisać, gdyż mam dwa egzemplarze i - o dziwo, nie zakwitły w tym roku jak matka natura nakazała (jesień), wpadły na pomysł, że grudzień też będzie dobry. Ten prezentowany maluch jest posadzonym w tym roku egzemplarzem, więc nie ma zbyt dużo kwiatów.
Eszynantusy przybyły do nas z Półwyspu Indyjskiego oraz wysp Archipelagu Malajskiego. Jest to e p i f i t, czyli roślina żyjąca na innych roślinach, stąd dobrze jest ją umieścić w pozycji wiszącej a nie stojącej:)
Charakteryzuje się skórzastymi liśćmi o ładnej zielonej barwie, czasem wpadającej w fioletowe odcienie. Kwiaty są pomarańczowe, czerwone lub karminowe, w zależności od odmiany. Wyrastają z kątów liści na wierzchołkach pędów.
Eszynantusy potrzebują dużo rozproszonego światła, jednak nie lubią, gdy wystawia się je na bezpośrednie działanie słońca. Z kolei gdy światła jest za mało, nie zakwita. Preferowane temperatury: stale około 20'C.
Ciekawostka: jeśli chcemy, by roślina obficie zakwitła, to w okresie kształtowania się pąków kwiatowych (styczeń-luty), dobrze jest przez 4 tyg. obniżyć temp., gdzie przebywa do ok. 15'C
Podlewanie: optymalne, nie przesuszamy, nie zalewamy. Lepiej nie zraszać.
Nawożenie: marzec-wrzesień
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz